"Rosja boi się tego samolotu". Dowódca o sile F-35
W piątek trzy pierwsze F-35 wylądowały w Łasku. W uroczystym powitaniu wzięli udział prezydent oraz szef MON. Płk pilot Krzysztof Duda, dowódca 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, podkreśla, że nie są to zwykłe samoloty, a "zmiana generacyjna porównywalna z przejściem z techniki radzieckiej na zachodnią sprzed dwóch dekad".
– F-35 robi bardzo dużą różnicę. Federacja Rosyjska ma taką tendencję do opasania się, czyli do zbudowania takiego pierścienia nieprzekraczalnego dla nas. F-35 jest w stanie to zrobić – powiedział w podcaście "Didaskalia".
Pułkownik przytoczył konkretne przykłady bojowego zastosowania samolotu: izraelskie uderzenia na rosyjskie zestawy przeciwlotnicze "Pancyr" w Syrii, operację pojmania prezydenta Wenezueli oraz działania nad Iranem. – Oni są w stanie operować nad całym Iranem, jak chcą, gdzie chcą, mogą robić, co chcą – mówił o możliwościach koalicji dysponującej F-35.
"Rosja się boi"
Jak wskazał, efektem pozyskania przez Polskę samolotów, jest "odstraszanie przez karę" i "odstraszanie przez obserwację". – Pojawia się pewien strach, pewien dylemat, którego do tej pory [Rosjanie] nigdy nie mieli – ocenił. Dodał, że dowody tego strachu można znaleźć na nieformalnym kanale sił powietrznych Rosji na Telegramie o nazwie "Fighter Bomber". – Federacja Rosyjska boi się tego samolotu – powiedział.
Płk Duda szczegółowo wyjaśnił, czym F-35 różni się od F-16 – chodzi o tzw. sensor fusion, czyli "fuzję danych ze wszystkich czujników, których jest tak wiele, że człowiek nie byłby w stanie ich samodzielnie przetworzyć". – Istota ludzka jest już ograniczeniem. W tym systemie człowiek ludzki nie jest w stanie przetworzyć jednocześnie takiej dawki informacji, jaką jest w stanie zebrać samolot – tłumaczył gość Patrycjusza Wyżgi.
Komputer syntetyzuje dane i podaje pilotowi zwięzły obraz sytuacji, skracając czas decyzji. W kokpicie F-16 pilot zarządza kilkoma monitorami. W F-35 jest jeden duży ekran – "telewizor", na którym wyświetlane są tylko te informacje, które pilot sam skonfiguruje pod daną misję. Samolot nie tylko zbiera dane, ale i przekazuje je innym elementom systemu: lądowym, morskim, kosmicznym. – Im większa dynamika przekazywania informacji, tym jesteśmy w stanie osiągnąć sukces szybciej niż nasz przeciwnik – mówi wojskowy.
Pułkownik zdementował też krążące spekulacje, jakoby istniała możliwości zdalnego wyłączenia polskich F-35 przez Stany Zjednoczone. Nazwał krążące w tej sprawie narracje "skrajnie nieprawdziwymi". – To jest właśnie działalność Federacji Rosyjskiej, która sieje ferment i dezinformację osłabiającą morale – ostrzegał.